wtorek, 12 czerwca 2018

Zarzut nadużycia prawa, naruszenie zasad współżycia społecznego (5 k.c.) w procesie przeciwko członkowi zarządu spółki z o.o.

Podniesienie zarzutu z art. 5 k.c. w wielu sprawach jawi się jako ostateczność. W pewnych sytuacjach, gdy na argumentację prawną przeciwnika strona jest bezradna, to powołuje ten zarzut „ostatniej szansy”. Nieraz można nawet odnieść wrażenie, że w środowisku prawników, naruszenie zasad współżycia społecznego nabrało niejako pejoratywnego znaczenia i jest traktowane lekko ironicznie.  Co więcej, zarzut nadużycia prawa czy naruszenia zasad współżycia społecznego z reguły podnoszony jest w sprawach pomiędzy osobami fizycznymi. Tym bardziej, na pierwszy rzut oka zdziwienie może budzić poruszanie tej problematyki  w sprawach o charakterze gospodarczym, których przykładem jest dochodzenie wierzytelności od członków zarządu spółek kapitałowych. 



Użycie przedmiotowego argumentu bywa jednak wskazane i uzasadnione w danym przypadku. Zgodnie z art. 5 k.c.: „nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”. Powyższa norma, stanowiąca klauzulę generalną, wskazuje, że w pewnych przypadkach korzystanie przez dany podmiot z uprawnień jakie gwarantują mu inne normy prawne może być sprzeczne z innymi pozaprawnymi, niespisanymi zasadami. Należą do nich zasady współżycia społecznego  i społeczno-gospodarcze przeznaczenie prawa. Wskazane klauzule generalne nie zostały zdefiniowane w żadnym akcie prawnym, zaś ich interpretacja i zastosowanie wynika w pełni z dorobku doktryny prawnej i orzecznictwa. 

Najogólniej rzecz ujmując, podążając za stanowiskiem doktryny, zasady współżycia społecznego to: „oceny moralne wyrażone w postaci uzasadnionych przez te oceny norm postępowania (norm moralnych), regulujących postępowanie jednych osób wobec innych. Ocena moralna to przeżycie polegające na udzieleniu aprobaty lub dezaprobaty jakiemuś czynowi ludzkiemu ze względu na to, w jakim stopniu przyczynia się ono do sprawiedliwego dobra innych ludzi. Poszczególne normy moralne stanowią zatem konkretyzacje naczelnego nakazu moralnego, opierającego się na aprobacie takiego postępowania, które jest dyktowane sprawiedliwą życzliwością wobec innych ludzi. Życzliwość ta polega na tym, że aprobuje się to, że innych spotyka jakieś dobro, a dezaprobuje się to, że niesprawiedliwie spotyka ich jakieś zło. (…)Zasadami współżycia społecznego są tylko takie reguły moralne, które mają charakter imperatywny – wyrażają żądanie określonego postępowania, mają formę nakazów postępowania moralnie aprobowanego lub zakazów postępowania moralnie dezaprobowanego. Nie stanowią natomiast zasad współżycia społecznego reguły moralne mające postać preferencji – wskazujące, jakie postępowanie byłoby szczególnie godne uznania, zastrzegające jednak, że takiego postępowania nie można wymagać.” (E. Gniewek, P. Machnikowski (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Wyd. 8, Warszawa 2017).
Natomiast społeczno – gospodarcze przeznaczenie prawa stanowi: „(…)przejaw funkcjonalnego ujmowania praw podmiotowych. Ma ona wyrażać preferencję ustawodawcy dla takiego korzystania z praw podmiotowych, które służy osiągnięciu celów społecznych i ekonomicznych, dla jakich dany typ prawa podmiotowego został powołany. Interpretacja tej klauzuli generalnej jest jednak niezmiernie trudna do uzgodnienia z konstytucyjnymi fundamentami ustroju gospodarczego – wolnością działalności gospodarczej i własnością prywatną”. (Ibidem). Z lektury powyższy\ego komentarza można łatwo wyczytać, że klauzule generalne są na tyle nieostre, ze trudno zamknąć je w sztywne ramy, zaś ich ocena daje szerokie pole do interpretacji, skądinąd wymagając posiadania doświadczenia w tym przedmiocie. 

W znaczeniu procesowym Sąd uwzględnia z urzędu art 5 k.c. i nadużycie prawa, jednak w praktyce rzadko sam dochodzi do wniosku, iż ma on zastosowanie. Tym samym to na osobie, która z niego wywodzić będzie skutki prawne będzie spoczywał ciężar dowodu wykazania okoliczności, uzasadniających stanowisko, iż powód zachował się tak, że nadużył swojego prawa. Przy okazji ogólnego wywodu nad przedmiotowym zarzutem należy wspomnieć jeszcze o bardzo ważnym aspekcie, jakim jest tzw. „zasada czystych rąk”, sformułowana w judykaturze. Mianowicie, jeżeli dana strona swoim zachowaniem narusza zasady współżycia społecznego, bowiem postępuje niemoralnie, nieetycznie etc., to nie może zarzucać nadużycia przez drugą stronę jej prawa. (vide. wyrok Sądu Najwyższego z 4 stycznia 1979 roku, sygn. akt III CRN 273/78; wyrok Sadu Najwyższego z 9 marca 1972 roku, sygn. akt III CRN 566/71). Przedstawiony aspekt nadużycia prawa jest o tyle istotny, iż formułuje dla strony przeciwnej postulaty działania. Mianowicie, gdy pozwany powołuje się na zarzut współżycia społecznego, powód w odpowiedzi może również zarzucać mu nadużycie prawa. 

Odnosząc się konkretnie, do zastosowania 5 k.c., jako zarzutu w sprawach o przeniesienie odpowiedzialności za zobowiązania spółki kapitałowej na organy osób prawnych, w orzecznictwie i doktrynie powszechnie akceptowana jest możliwość skorzystania z powyższego zarzutu, z podkreśleniem jednak, iż ma on charakter wyjątkowy i incydentalny. „Nie można  wprawdzie podzielać zapatrywania skarżącego,  jakoby stosowanie  art. 5 k.c. w sprawach dotyczących odpowiedzialności członków zarządu na podstawie art. 299 k.s.h. było wyłączone, trzeba jednak uwzględnić, że przepis art. 5 k.c. ma charakter wyjątkowy, że domniemywa się, iż korzystający ze swego prawa czyni to w  sposób  zgodny  z  zasadami  współżycia  społecznego  i  dopiero  istnienie szczególnych  okoliczności  może  obalić  to  domniemanie  i  pozwolić  na zakwalifikowanie  określonego  zachowania,  jako  nadużycia  prawa, niezasługującego  na  poparcie  z  punktu  widzenia  zasad  współżycia  społecznego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 2007 roku, sygn. akt V CSK 315/07).    Istotnym jest również aspekt „czasowy” naruszenia zasad współżycia społecznego, bowiem wskazany zarzut nadużycia prawa podmiotowego nie może odwoływać się do okoliczności związanych z powstaniem i charakterem zobowiązania spółki, a oparty musi być na takich okolicznościach, które występują między stronami sporu i odnoszą się do wykonywania prawa przysługującego powodowi na podstawie art. 299 k.s.h. (A. Kidyba, Komentarz aktualizowany do art.299 Kodeksu spółek handlowych, LEX, Stan prawny 2017.06.30). W konsekwencji wszystkie sytuacje związane z nadużyciem prawa przez wierzyciela na etapie dochodzenia wierzytelności przez spółkę nie maja znaczenia z punktu widzenia odpowiedzialności jej członka zarządu.  Istotnym jest natomiast zachowanie Powoda już po wydaniu nakazu zapłaty przeciwko spółce.

Podsumowując, aby w procesie powołać się na zarzut naruszenia art. 5 k.c. należy zweryfikować wszystkie okoliczności sprawy i zastanowić, czy korzystnie przez powoda z uprawnień, jakie daje mu art. 299 k.s.h. nie zostało przez niego nadużyte.  Przykładowo, w mojej pocenie podstawę do zastosowania zarzutu naruszenia prawa stanowi sytuacja, gdy wierzyciel dysponując tytułem wykonawczym wobec spółki, nie ma wiadomości o stanie jej majątku, ale bezzasadnie zwleka z wszczęciem egzekucji. W powyższym przypadku, gdy nie istnieje materialne potwierdzenie, iż wierzyciel uzyskał wiadomość o bezskuteczności egzekucji wobec osoby prawnej trudno powoływać się na przedawnienie roszczenia, wobec czego zasadnym wydaje się zarzucenie art. 5 k.c., gdyż wierzyciel zaniechaniem wszczęcia egzekucji mógł przyczynić się bezskuteczności egzekucji oraz w ten sposób obchodziłby instytucje przedawnienia, którego bieg rozpoczyna się wszak od uzyskania informacji o bezskuteczności egzekucji. Na marginesie dodam, iż zdaniem Sądu Najwyższego wskazana sytuacja stanowi niewykazanie przez powoda przesłanki bezskuteczności egzekucji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia  24  czerwca 2004  roku,  sygn. akt III  CK 107/03). 

Z dobrodziejstwa art. 5 k.c. może skorzystać również powód/wierzyciel. Analiza orzecznictwa doprowadziła mnie do przekonania, iż nawet z większą skutecznością, niż pozwany członek zarządu. Najbardziej powszechnym zastosowaniem powoływania się na nadużycia prawa jest sytuacja, gdy pozwani podnoszą zarzut przedawniania roszczenia, który chociaż zasadny bywa przez skład orzekający nieuwzględniany z uwagi na nadużycie prawa. Sądy powołują przy tym wszelaką argumentację, od takiej, iż pozwany członek zarządu prowadził spraw spółki sprzecznie z zasadami współżycia społecznego i nie może powoływać się na przedawnianie, bądź iż powód liczył na zaspokojenie w postepowaniu upadłościowym i dlatego wniósł pozew przeciwko członkowi zarządu już po upływie okresu przedawnienia (vide. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 roku, sygn. akt II CSK 390/11, wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 21 listopada 2013 roku, sygn. akt I ACa 1100/13). 

Pozdrawiam 

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Zakres czasowy odpowiedzialności członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, którzy członkowie spółki z o.o. ponoszą odpowiedzialność na podstawie art. 299 k.s.h.

Dzisiejszy wpis odnosi się do tematu, który nurtował mnie i moich kolegów z pracy w ostatnich dniach, a mianowicie relacji pomiędzy czasem pełnienia funkcji prezesa zarządu, powstaniem zobowiązania wobec spółki oraz związanej z nim odpowiedzialności





Aby lepiej przedstawić problematyczną kwestię, posłużę się osią czasu. Gdyby legenda była niezrozumiała, to wyjaśniam.  Cyfry 1, 2 i 3 oznaczają członków jednoosobowego zarządu spółki X sp. z o.o., którzy w różnych okresach sprawowali ww. funkcję. Okresy te oddzielają pionowe czarne linie, stanowiące moment zmiany w składzie osobowym organu. Czerwonym kolorem literami A, B, C oznaczono zobowiązania wobec spółki, które powstawały w odpowiednim czasie, każde w okresie „rządów” innego zarządu. Zielona pionowa linia, to „właściwy czas do ogłoszenia upadłości spółki”. Upraszczając, przypuśćmy, ze w każdej z hipotetycznych spraw wytoczonych przeciwko 1, 2 i 3 dowód z opinii biegłego wykaże, że właściwy czas do ogłoszenia upadłości to punkt przecięcia osi czasu oznaczonej kolorem czarnym i zielonej pionowej linii. Na potrzeby niniejszego tematu przyjmijmy również, że nie ma znaczenia kwestia wpisu wskazanych osób do KRS, a uchwały X sp. z o.o. o powołaniu i odwołaniu zarządu zapadały z dnia na dzień. 

Teraz merytorycznie.
Zgodnie z literalnym brzmieniem art. 299 §1 k.s.h., „jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania”. Dosłowne brzmienie powyższego nie limituje pod względem czasowym odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania spółki, jednakże po przeczytaniu treści normy osoba niezorientowana może wyciągnąć logiczny wniosek, że za zobowiązania spółki odpowiada członek organu, za urzędowania którego powstała dana wierzytelność, o tyle, o ile we właściwym czasie nie zgłosił wniosku o ogłoszenie upadłości. Okazuje się jednak, że takie postrzeganie tematu jest idealistyczne, zaś w praktyce orzecznictwo i doktryna traktuje „przeniesienie odpowiedzialności” zdecydowanie bardziej kategorycznie”. 


I. Przede wszystkim trzeba zacząć od twierdzenia, iż nie ponoszą odpowiedzialności za zobowiązania spółki członkowie zarządu, jeżeli w tym okresie nie było podstaw do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości (art. 299 §1 k.s.h. a contrario)

Mając na uwadze przedstawiony rysunek, członek zarządu 1 nie będzie ponosił odpowiedzialności za żadne zobowiązania – ani A, ani B, ani C. Jeżeli zostanie Pozwany, zaś Sąd na jego wniosek powoła biegłego, który ustali właściwy czas do wystąpienia z wnioskiem do ogłoszenia upadłości, to powództwo powinno zostać oddalone. 


II. Jeżeli podstawy do ogłoszenia upadłości spółki występują w czasie, gdy dana osoba pełni funkcje członka zarządu i wniosek nie zostanie zgłoszony we właściwym czasie, to odpowiedzialność za zobowiązania powstałe w tym okresie, bądź wcześniej ponosi on oraz wszyscy kolejni, następujący po nim członkowie zarządu, którzy powinni taki wniosek również zgłosić niezwłocznie, gdy mieli możliwość zapoznania się z sytuacją finansową spółki (rygorystyczne orzecznictwo orzekające jeszcze na przepisach ustawy prawo upadłościowe i naprawcze przyjmują, ze jest to nawet 14 dni od objęcia funkcji członka zarządu. Tym samym członkowie zarządu, którzy nie mieli wpływu na powstanie danych zobowiązań również będą ponosić odpowiedzialność za ich niespełnienie, bowiem kluczowym jest nie „powstanie” ale „istnienie” zobowiązania.  „Odpowiedzialność członków zarządu spółki z o.o. na podstawie art. 299 KSH ma charakter odszkodowawczy. Jest to deliktowa odpowiedzialność własna członków zarządu za dopuszczenie do obniżenia potencjału majątkowego spółki, powodującego niemożność wyegzekwowania zobowiązań spółki z o.o. z jej majątku. Ponoszą ją osoby będące członkami zarządu spółki w czasie powstania i istnienia zobowiązania, a ściślej rzecz ujmując - w czasie powstania i istnienia podstawy tego zobowiązania. Nie ma przy tym znaczenia, czy bezskuteczność egzekucji z majątku spółki miała miejsce w czasie pełnienia przez nich funkcji członków zarządu czy też w okresie po ich odwołaniu”. (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2017 roku., sygn. akt I CSK 286/16). 

Odnosząc to do powyższej  ilustracji odpowiedzialność za niespełnione zobowiązanie A ponosić będą członkowie zarządu 2 i 3. Za zobowiązanie B odpowiedzialni będą również członkowie zarządu 2 i 3. 


III. W powyższym zakresie w doktrynie i judykaturze raczej nie ma sporu. Dalej jednak sprawa się komplikuje, zaś stanowiska rozbiegają. Chodzi tutaj o sytuację, kiedy dany członek zarządu nie zgłasza we właściwym czasie wniosku ogłoszenie upadłości, zaś zobowiązanie powstaje w czasie rządów jego następcy. Czy w powyższych okolicznościach ww. członek zarządu może ponosić odpowiedzialność za zobowiązania, o których nie wiedział oraz na które nie miał żadnego wpływu?


1. NIE To pogląd bardziej restrykcyjny. Wskazuje on, iż członek zarządu nie odpowiada za zobowiązania spółki, jakie powstały w chwili, gdy nie sprawował już wskazanej funkcji.  Oczywiście przy uwzględnieniu, że we właściwym czasie nie złożył wniosku o ogłoszenie upadłości. Pogląd reprezentuje Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 31 stycznia 2007 roku, sygn. akt II CSK 381/06, stwierdzając, iż: Jeśli skład zarządu spółki zmieniał się, to odpowiedzialność na zasadach określonych w art. 298 KH (a także obecnie na podstawie art. 299 KSH) ponoszą osoby będące członkami zarządu w czasie istnienia zobowiązania spółki, którego egzekucja przeciwko tej spółce okazała się później bezskuteczna (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2007 roku, II CSK 381/06, niepubl., vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 września 2003 r., V CK 198/02, vide. wyrok  Sądu  Najwyższego  z 8 czerwca 2005 r. V CK 734/0). Co więcej, jak stwierdził Sąd Apelacyjny w Szczecinie: Odpowiedzialność każdego z członków zarządu za zobowiązania spółki ma charakter osobisty, a jej podstawę stanowią zdarzenia zaistniałe w okresie, kiedy sprawowali oni swoje funkcje. To zatem, czy K. D. prawidłowo zarządzał spółką, a w szczególności czy kontynuował podjęte wcześniej działania zmierzające do uzdrowienia jej sytuacji majątkowej, już po odwołaniu skarżącego z zarządu, jest prawnie irrelewantne. Odpowiedzialność z art. 299 KSH oparta jest na zasadzie winy, przy czym wina ta nie dotyczy - jak sugeruje apelacja - oceny sposobu zarządzania spółką lecz obiektywnego faktu doprowadzenia do sytuacji obniżenia jej potencjału majątkowego do poziomu, na którym nie jest w stanie realizować swoich zobowiązań. Innymi słowy, każdy członek zarządu odpowiada wyłącznie w zakresie, jaki wynika z czasu pełnionej przez siebie funkcji, a zdarzenia zaistniałe później mają znaczenie jedynie o tyle, o ile wskazywać mogą na brak szkody wierzyciela, pomimo niezłożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 24 czerwca 2015 roku, sygn. akt I ACa 887/14). 

Odnosząc powyższe stanowisko do załączonego obrazka, członek zarządu nr 2 będzie odpowiadał za zobowiązania A i B, w stosunku do zobowiązań C jego odpowiedzialność jest wyłączona. 


2. TAK. Wykształcił się również pogląd równoległy, bardzo niekorzystny dla członków zarządu. Zgodnie z powyższym, członkowie zarządu odpowiadają za zobowiązania istniejące w czasie, w którym pełnili funkcje, o ile w tym czasie wystąpiły przesłanki upadłości, a wniosek o głoszenie upadłości nie został złożony we właściwym czasie, a także za te późniejsze zobowiązania spółki, które powstały wobec braku tego zgłoszenia. Kolokwialnie rzecz ujmując, nawet nie pełniąc już obowiązków były członek organu odpowiada za nowo powstałe zobowiązania.  Zwolennicy przedstawionej argumentacji uzasadniają, iż ma to sankcjonować brak włożenia wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie oraz konsekwencje tego zaniechania. Zwolennikiem powyższego poglądu w doktrynie jest Andrzej Kidyba (A. Kidyba, Komentarz aktualizowany do art.299 Kodeksu spółek handlowych, LEX, stan prawny na dzień 30 czerwca 2017 roku) oraz Aleksander Kappes (A. Kappes, Odpowiedzialność członków zarządu za zobowiązania spółki z o.o., Warszawa 2009, s. 74). Wbrew pozorom stanowisko nie jest odosobnione i znajduje również odzwierciedlenie w poglądach orzecznictwa, przede wszystkim w orzeczeniach: uchwała Sądu Najwyższego z dnia 25 listopada 2003 roku, sygn. akt III CZP 75/03, tj: „Sąd Najwyższy w sprawie z (…), po rozstrzygnięciu na posiedzeniu jawnym (…), zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu postanowieniem z dnia 21 stycznia 2003 r.: "Czy przewidziana w przepisie art. 299 § 1 KSH odpowiedzialność członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki uzależniona jest od tego, że zobowiązania te istniały w okresie, w którym zachodziły przesłanki do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, czy też odpowiedzialność ta odnosi się również do zobowiązań powstałych później?" podjął uchwałę: Odpowiedzialność członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przewidziana w art. 299 § 1 KSH obejmuje także jej zobowiązania powstałe dopiero po spełnieniu się przesłanek do zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości. W sukurs powyższemu idzie wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lipca 2013 roku, sygn. akt I CSK 646/12, do którego odsyłam. Żeby podkreślić, że powyższy pogląd jest ciągle aktualny, co uzasadnia choćby wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 13 września 2017 roku, sygn. akt I ACa 237/17: „Odnosząc się natomiast do zarzutu pozwanego, iż sporna wierzytelność powstała na skutek decyzji Syndyka masy upadłości o wypowiedzeniu umów o pracę pracownikom spółki, a zatem w okresie kiedy nie pełnił on już funkcji członka zarządu spółki, stwierdzić należy, ze jest to argument chybiony, albowiem w zarówno w orzecznictwie sądów, jak i piśmiennictwie, utrwalony jest pogląd, że choć co do zasady członek zarządu ponosi odpowiedzialność za zobowiązania spółki istniejące w czasie pełnienia przez niego funkcji, to jednak nie zawsze utrata statusu członka zarządu wyłącza odpowiedzialność za zobowiązania spółki powstałe po wygaśnięciu mandatu danej osoby. Członek zarządu ponosi bowiem odpowiedzialność zarówno za zobowiązania spółki istniejące w czasie, w którym pełnił funkcję w zarządzie, o ile w tym czasie wystąpiły przesłanki upadłości, a członek zarządu nie zgłosił wniosku we właściwym czasie, jak również za te późniejsze zobowiązania spółki, które powstały wobec braku tego zgłoszenia.  

Przenosząc pogląd na kanwę załączonej ilustracji członek zarządu nr 2 będzie odpowiadał za zobowiązania A, B i  C, pomimo, iż o zobowiązaniach C mógł nawet nie mieć wiedzy. 

Osobiście jestem zwolennikiem pierwszego z ww. poglądów. W mojej ocenie jest on bardziej racjonalny i zgodny z ideą samej instytucji przeniesienia odpowiedzialności za zobowiązania osób prawnych. Wydaje mi się, że sankcjonowanie członka zarządu, który nie pełni już żadnej funkcji za zobowiązania powstałe po tym terminie, jest zbyt daleko idące. Tak daleko idącej odpowiedzialności nie uzasadnia również postulat ochrony wierzyciela, gdyż wierzyciel może dochodzić zaspokojenia od członków zarządu, którzy pełnili funkcje w czasie powstanie danego zobowiązania.
Tutaj prezentuję jedynie moją logikę, zaś ocenę, który pogląd jest bardziej słuszny pozostawiam czytelnikom.

Pozdrawiam 

poniedziałek, 21 maja 2018

Odpowiedzialność kilku członków zarządu za zobowiązania spółki, odpowiedzialność solidarna

Odwołując się do treści art. 299 § 1 k.s.h.: „jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania”. Poza sformułowaniem ogólnych ram odpowiedzialności członków organu osoby prawnej, wskazana norma zawiera w sobie również kryteria odpowiedzialności kilku pozwanych w procesie. 

Wracając do poruszanej już na blogu kwestii kryterium czasowego odpowiedzialności oraz dość rygorystycznych poglądów doktryny i orzecznictwa, które bardzo szeroko zakreślają grono osób, przeciwko którym powództwo może być wytoczone, pora zastanowić się, w jaki sposób odpowiada kilku członków organu osoby prawnej, którzy zostali pozwani w jednym procesie. 
Lektura art. 299 § 1 k.s.h. przesądza, iż odpowiedzialność całego wyselekcjonowanego grona członków zarządu jest solidarna. Cóż to jednak w praktyce znaczy?

Photo by Hunters Race unsplash.com


Odpowiedź znajdziemy w art. 366 § 1: „Kilku dłużników może być zobowiązanych w ten sposób, że wierzyciel może żądać całości lub części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna, a zaspokojenie wierzyciela przez któregokolwiek z dłużników zwalnia pozostałych (solidarność dłużników)”. Tłumacząc to na język potoczny wierzyciel pozywając wszystkich członków zarządu solidarnie, po uzyskaniu przeciwko nim tytułu wykonawczego może egzekwować z ich majątku łącznie, bądź skierować egzekucję jedynie przeciwko każdemu z nich. Np. jeżeli tytuł wykonawczy zasądza kwotę 50 tys. zł od trzech członków zarządu solidarnie, to wierzyciel może wyegzekwować od jednego 10 tys. zł, od drugiego i trzeciego po 20 tys. zł, bądź w innym, wariancie od jednego 50 tys. zł, zaś w stosunku do pozostałych nie wszczynać egzekucji. Dłużnik, który spłacił pozostałych będzie roszczenie w stosunku do pozostałych, jednak wierzyciela już to nie będzie interesowało. 

Solidarna odpowiedzialność członków zarządu odnosi się również do kosztów postępowania i kosztów zastępstwa procesowego oraz nie ma znaczenia z punktu widzenia indywidualnych okoliczności, jakie wystąpiły po stronie danego członka zarządu. Jeżeli Sąd orzeknie o odpowiedzialności kilku osób, odpowiadają oni solidarnie. 

Solidarność dłużników jest instytucją bardzo korzystną dla wierzyciela i pozwala zminimalizować ryzyko bezskuteczności egzekucji z majątku członków zarządu spółki z ograniczona odpowiedzialnością, bowiem wystarczy jeden wypłacalny dłużnik, z którego majątku można zaspokoić całą wierzytelność. W konsekwencji sugerowanym i pożądanym z perspektywy wierzyciela działaniem jest skierowanie powództwa przeciwko jak najszerszemu gronu członków zarządu (oczywiście zgodnie z kryterium czasowym ich odpowiedzialności), gdyż im więcej osób obejmie tytuł wykonawczy, tym większe prawdopodobieństwo, że wierzyciel się zaspokoi.

Tomasz Duda

czwartek, 17 maja 2018

Wpływ rezygnacji członka zarządu spółki z o.o. a ponoszenie odpowiedzialności z art. 299 k.s.h.

W dzisiejszym wpisie poruszę temat, który dotknął mnie w połowie marca osobiście, a który to uważam za bardzo niejednoznaczny i ciekawy. Mowa tutaj o wpływie rezygnacji danej osoby z funkcji członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością na ponoszenie przez nią odpowiedzialności. Dodam tyko, że kazus mający wskazane zagadnienie w tle pojawił się na tegorocznym radcowskim egzaminie zawodowym, jako zadanie z prawa gospodarczego. Nie świadczy to wyłącznie o teoretycznym charakterze zagadnienia, wręcz przeciwnie, podkreśla jak istotna jest to problematyka.  

fot. www.canva.com


Od początku. Przypominając sobie przedstawioną na kanwie jednego z wpisów graficzną „linię odpowiedzialności” członków zarządu przypominam, iż osoba, która pełniła wskazaną funkcję w czasie powstania zobowiązania ponosi osobistą odpowiedzialność w razie ich niespełnienia przez spółkę, jeżeli nie zgłosiła wniosku od ogłoszenie upadłości w terminie.

W konsekwencji, jeżeli osoba ta przestała z jakichś powodów pełnić funkcję członka zarządu przed wystąpieniem przesłanek do ogłoszenia upadłości, to z zasady może uwolnić się od odpowiedzialności. Przechodzimy więc do sytuacji, gdy dana osoba zrezygnuje z funkcji członka zarządu. Pojawia się pytanie, czy i od kiedy oświadczenie o rezygnacji jest skuteczne? Czy od chwili złożenia oświadczenia, od dnia podjęcia przez gromadzenie wspólników uchwały o odwołaniu członka zarządu ze względu na jego rezygnację, czy od momentu wpisu tej informacji do Krajowego Rejestru Sądowego?

Zacznę od skuteczności oświadczenia woli w przedmiocie rezygnacji. Doktryna i orzecznictwo wypracowała szereg poglądów w przedmiocie okoliczności, domu winno takie oświadczenia zostać złożone. Pomijając te dywagacje odwołam się do najbardziej aktualnego poglądu wyrażonego w uchwale Sadu Najwyższego z dnia z dnia 31 marca 2016 roku, sygn. akt III CZP 89/15, na kanwie którego stwierdzono, iż: „Oświadczenie członka zarządu spółki kapitałowej o rezygnacji z tej funkcji jest składane - z wyjątkiem przewidzianym w art. 210 § 2 i art. 379 § 2 KSH - spółce reprezentowanej w tym zakresie zgodnie z art. 205 § 2 lub 373 § 2 KSH.” W praktyce oznacza to, że oświadczenie o rezygnacji winno być składane osobom uprawnionym do reprezentacji spółki. Wyjątkowa sytuacja występuje, gdy rezygnację składa wspólnik, który jednocześnie posiada wszystkie udziały spółki i jednocześnie pełni funkcję jednoosobowego zarządu. Wtedy oświadczenie musi zostać złożone w formie aktu notarialnego. W praktyce najczęściej członek zarządu adresuje oświadczenie o rezygnacji na adres spółki wysyła przesyłka poleconą, za potwierdzeniem odbioru. Tymczasem opcja najbardziej bezpieczna moim zdaniem wymagałaby osobistego złożenia oświadczenia na ręce osób uprawnionych do reprezentacji, które potwierdziły by jego odbiór własnoręcznymi podpisami. Wydaje mi się, ze tym sposobem można uniknąć wskazanej wyżej rozbieżności poglądów.  Na skutek tak złożonej rezygnacji dana osoba faktycznie przestaje być członkiem zarządu począwszy od następnego dnia. Wnioskując z przeciwieństwa, jeżeli oświadczenie o rezygnacji zostanie złożony na ręce osoby, która sama złożyła skuteczną rezygnację i oświadczenia nie przekazała dalej, nie będzie ono skuteczne. 

Warto również wskazać, iż doktryna przewiduje możliwość ograniczenia samowolnej rezygnacji członka zarządu, np. tylko do „ważnych powodów”, bądź uzależniając ją od spełnienia innych przesłanek w umowie spółki. Oświadczenie o rezygnacji złożone wbrew takim postanowieniom umowy spółki będzie nieskuteczne. 

Teraz zajmijmy się aspektem czasowym oświadczenia o rezygnacji, poczynając „od końca”. Czy wpis do krajowego Rejestru Sądowego odwołania członka zarządu i dokonanie zmiany w tym rejestrze ma decydujący wpływ na kwestię odpowiedzialności? Oczywiście nie, bowiem ma on jedynie charakter deklaratoryjny. Jak słusznie stwierdził Sąd Apelacyjny w Katowicach w orzeczeniu z dnia 21 marca 2017 roku, sygn. akt V ACa 542/16, odpowiedzialność w ramach art. 299 § 1 KSH dotyczy osób faktycznie piastujących funkcję członka zarządu bez względu na aktualność wpisu do rejestru. We wskazanym wyroku zastrzegł jednak, że to po stronie członka zarządu spoczywa ciężar dowodu wykazania okoliczności, na które się powołuje. Rozważanym przez nas temat poruszył również Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, wskazując, iż: „Brak uwidocznienia w rejestrze rezygnacji członka zarządu z zajmowanej funkcji nie może prowadzić do przypisania takiej osobie odpowiedzialności określonej w art. 299 KSH, jeżeli zobowiązanie wobec spółki powstało już po złożeniu rezygnacji. Domniemania wynikające z wpisów w Krajowym Rejestrze Sądowym chronią osoby trzecie względem spółki a nie względem członków jej zarządu” (wyrok z dnia 11 grudnia 2012 roku, sygn. akt I ACa 1246/12). Znaczy to, że pomimo braku uwidocznienia w rejestrze rezygnacji członka zarządu z pełnionej funkcji, może on skutecznie powoływać się na ten fakt, jeżeli oświadczenie zostało skutecznie złożone.

Powyżej wskazane orzeczenie rozwiewa kolejne wątpliwości, a mianowicie czy skutki rezygnacji następują od złożenia samego oświadczenia, czy od podjęcia uchwały o odwołaniu członka zarządu. A to pytanie odpowiedź znajdziemy w samym kodeksie spółek handlowych. Z art. 202 § 4 k.s.h. wynika, iż mandat członka zarządu wygasa również wskutek śmierci, rezygnacji albo odwołania ze składu zarządu. W konsekwencji odwołanie nie stanowi pokłosia rezygnacji, ale jest odrębną przesłanką wygaśnięcia mandatu spółki oraz nie zależy od podjęcia jakiejkolwiek uchwały przez zgromadzenie wspólników: „Brak w protokole zgromadzenia wspólników punktu obejmującego rozpatrzenie rezygnacji z funkcji członka zarządu złożonej nie jest dowodem potwierdzającym, że oświadczenie o rezygnacji z funkcji członka zarządu nie zostało skutecznie złożone.” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 2015 roku, sygn. akt V CSK 331/14). W konsekwencji skutecznie złożone oświadczenie o rezygnacji, w chwili kiedy nie wystąpiły jeszcze przesłanki do ogłoszenia upadłości może zwalniać byłego członka zarządu od odpowiedzialności. Nastąpi sytuacja wprost przeciwna, jeżeli oświadczenie o rezygnacji nie będzie skuteczne bądź zostanie złożone po terminie, w którym spółka stała się niewypłacalna. 

Analizując przedstawioną sytuację można dojść do przekonania, ze złożenia oświadczenia o rezygnacji,. Gdy sytuacja finansowa spółki staje się niepewna, jest wygodną i prostą droga do uniknięcia odpowiedzialności. Rzeczywistość na szczęście okazuje się zgoła inna, zaś rezygnacja członka zarządu każdorazowo powinna podlegać ocenie przez sąd rozpoznający sprawę, który może również ją zakwestionować. 

W orzecznictwie można spotkać się najczęściej z dwoma powodami, kwestionowania przez sąd rezygnacji członka zarządu z pełnionej przezeń funkcji. Przede wszystkim Sąd nie uzna skuteczności rezygnacji, jeżeli powód wykaże, że pozwany członek zarządu po złożeniu oświadczenia o rezygnacji faktycznie wykonywał czynności należące do zadać członka zarządu. Przywołam tutaj orzeczenie, które zapadło na kanwie rozstrzygania o odpowiedzialności członka zarządu za zobowiązania na podstawie art. 116 ordynacji podatkowej, które ze względu na brzmienie ww. normy znajdzie tutaj odpowiednie zastosowanie: „Oceniając odpowiedzialność konkretnej osoby za zaległości podatkowe podmiotu, którym zarządza, istotne znaczenie ma więc nawet nie to czy formalnie piastuje tę funkcję, ile to czy podejmowała ona aktywne działania z zakresu prowadzenia spraw spółki. Istota odpowiedzialności solidarnej członków zarządu za zaległości podatkowe, opiera na ponoszeniu konsekwencji swojego zachowania noszącego znamiona zarządzania spółką. Do przypisania takiej odpowiedzialności wystarczające jest więc ustalenie, że osoba, którą przywołano do odpowiedzialności, w danym czasie podejmowała aktywne działania z zakresu prowadzenia spraw Spółki” (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z dnia 28 września 2017 roku, sygn. akt I SA/Rz 462/17). 

Drugim przypadkiem jest sytuacja, kiedy można stwierdzić, że rezygnacja z pełnionej funkcji nastąpiła jedynie w celu pokrzywdzenia wierzycieli. W toku prowadzonego postępowania może zostać wykazane, że po stronie członka zarządu nie było obiektywnej potrzeby opuszczania spółki, zaś o podjęciu takiej czynności zadecydowała jedynie chęć uniknięcia odpowiedzialności przed jej ewentualnymi długami (vide. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 marca 2016 roku, I UK 91/15). 

Powyższe zagadnienia przesądzają, że złożona we właściwym momencie rezygnacja może wyłączać odpowiedzialność członka zarządu za zobowiązania spółki, jednak podlega ona badaniu z uwzględnieniem szeregu czynników, w tym również pod względem skuteczności.  Mnogość problemów daje szerokie pole do manewru podczas ewentualnego postępowania sądowego zarówno po stronie powodowej i pozwanej. Niewątpliwie to od ich inicjatywy dowodowej będzie zależał wynik procesu. 

Pozdrawiam

poniedziałek, 7 maja 2018

Zarzut niewykazania bezskuteczności egzekucji

W niniejszym poście pochylę się na jednym z bardziej popularnych zarzutów, jakie może podnieść pozwany członek zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością zmierzając do oddalenia powództwa o zapłatę na podstawie art. 299 k.s.h. 

Wierzyciel zmierzając do przeniesienia odpowiedzialności za zobowiązania spółki musi wykazać bezskuteczność egzekucji i w tym zakresie  spoczywa na nim ciężar dowodu. W orzecznictwie uznaje się, że jest to właściwie jedyna przesłanka, która obciąża stronę powodową w procesie (wyrok SN z dnia 18 kwietnia 2007 r., V CSK 55/07, OSNC-ZD 2008, nr 1, poz. 24). Jeżeli w  czasie trwania postępowania powód przedłoży tytuł egzekucyjny przeciwko spółce oraz postanowienie komornika o umorzeniu postępowania egzekucyjnego ze względu na bezskuteczność, to po stronie pozwanego leży obowiązek udowodnienia, że spółka posiadała bądź posiada majątek, z którego było możliwe zaspokojenie.

fot. Pixabay.com licencja CC0 Creative Commons


Jakkolwiek do wykazania przesłanki bezskuteczności egzekucji nie jest wymagane przedłożenie postanowienia komornika o umorzeniu postępowania ze względu na bezskuteczność, to jego brak może stać się polem do „walki” na argumenty z pozwanym członkiem zarządu. W szczególności sporna i problematyczna sytuacja zachodzi, gdy np. prowadzona jest egzekucja z nieruchomości spółki, która ma kilku wierzycieli, zaś suma ich wierzytelności może i nie przewyższa wartości tego składnika majątkowego, ale np. nie pozwoli na zaspokojenie się ich w całości. Wtedy wynik postępowaniu zależy od umiejętności prezentacji stanowisk i wniosków dowodowych obu stron. 

Sztandarowym punktem wyjścia do wyprowadzenia zarzutu braku wykazania bezskuteczności egzekucji jest dominujące stanowisko, iż aby była mowa o bezskuteczności, postępowanie winno zostać skierowane do całego majątku spółki (vide. wyrok SN z dnia 25 marca 2015 r., II CSK 402/14, LEX nr 1657663, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2010 roku, sygn. akt II CSK 372/09). Jednakże nie jest to pogląd jedyny i orzecznictwo forsuje również twierdzenie przeciwne, zgodnie z którym dla przeniesienia odpowiedzialności na członków zarządu spółki z o.o. na podstawie art. 299 k.s.h. nie jest konieczna bezskuteczność egzekucji w stosunku do całego majątku spółki. „Wymaganie bezskuteczności egzekucji do całego majątku spółki (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2000 r., II CKN 682/98, nie publ.) nie może być rozumiane schematycznie; nie ma potrzeby kierowania egzekucji do tych składników majątku spółki, z których uzyskanie zaspokojenia jest w istniejących okolicznościach nierealne (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 1937 r., I C 1927/36, OSN 1938, nr 4, poz. 184).” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 2003 roku, sygn. akt IV CKN 1779/00, OSNC 2004, nr 5, poz. 76). Zarówno jeden, jak i drugi pogląd jest szeroko reprezentowany, jednak wydaje się, że stanowisko pierwsze dominuje.
Członek zarządu może śmiało powoływać się na brak skierowania egzekucji przeciwko całemu majątkowi spółki jednak nie powinien być to zarzut gołosłowny.  To na Pozwanym członku zarządu spoczywa ciężar udowodnienia, iż egzekucja nie została skierowana do całego majątku spółki, a jedynie do określonych składników majątkowych. W takiej sytuacji bowiem nie można mówić o bezskuteczności egzekucji. „(…)można przesłankę bezskuteczności egzekucji uznać zawsze za spełnioną w przypadku ukończenia bez zaspokojenia wierzyciela egzekucji skierowanej do całego majątku spółki, zaś w przypadku ukończenia bez zaspokojenia wierzyciela egzekucji skierowanej do części majątku spółki - tylko wtedy, gdy z okoliczności wynika, że także pozostały majątek spółki nie pozwalał na uzyskanie zaspokojenia” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2003 r., V CKN 416/01).  

W efekcie, żeby podnieść zarzut braku wykazania bezskuteczności egzekucji członek zarządu musi wykazać, że:
1. istnieje konkretny składnik majątkowy, który nie był objęty postępowaniem;
2. zaspokojenie wierzyciela z powyższego składnika majątkowego było lub jest realne.

Potwierdzenie powyższego znajdziemy choćby w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie: poza samym tylko istnieniem wierzytelności, na stronie pozwanej ciążył obowiązek wykazania także, że wskazywana wierzytelność przedstawia realną wartość, czego nie uczyniła. Podzielić należy ocenę, że gdyby powołana wierzytelność istotnie przedstawiała jakąkolwiek wartość, to już wcześniej byłaby wskazana komornikowi. Przede wszystkim jednak spółka, której prezesem zarządu jest pozwany, podjęłaby chociażby próby jej wyegzekwowania wcześniej, w sytuacji gdy powstała ona już w 2003 r. Skoro jednak przez 13 lat, wskazana wierzytelność, mimo jej znacznej wartości, nie była egzekwowana, to uznać należy, że ewentualna egzekucja powyższej wierzytelności nie byłaby skuteczna /a przynajmniej taka skuteczność jest w wysokim stopniu wątpliwa/, a zatem nawet samo jej egzekwowanie nieracjonalne, co uzasadnia konstatację, że powołana wierzytelność realnej wartości nie przedstawia.” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 stycznia 2017 roku, sygn. akt sygn. akt VI ACa 1598/15). Ponadto: Stwierdzenie w toku postępowania egzekucyjnego, że zobowiązany posiada nieruchomość, samo zatem nie przesądza, że egzekucja nie jest bezskuteczna. Niezbędna jest ocena, czy długotrwałość egzekucji z nieruchomości, prognozowane koszty związane z jej prowadzeniem nie przekroczą kwot wpływów uzyskanych w toku postępowania egzekucyjnego.” (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 sierpnia 2016 roku, sygn. akt II FSK 2474/14). Ciężar wykazania „zwłoki” wierzyciela spoczywa na pozwanym członku zarządu. 

Na fakt wykazania składnika majątkowego, z którego możliwym była egzekucja należy jeszcze spojrzeć w kontekście czasowym. Mianowicie pojawia się pytanie, czy należy wykazywać istnienie określonych wierzytelności w czasie prowadzenia egzekucji, bądź w chwili obecnej? Czy jeżeli wierzytelność istniała w chwili prowadzenia egzekucji, ale np. obecnie jest już przedawniona, to członek zarządu będzie ponosił odpowiedzialność?

Na te pytania trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Punktem wyjścia może być ugruntowane stanowisko Sądu Najwyższego, iż: „Jeżeli po stwierdzeniu bezskuteczności egzekucji okaże się, że wierzyciel może jednak uzyskać zaspokojenie od spółki z o.o. będącej dłużnikiem, brak podstaw do przyjęcia, że zachowuje on prawo do żądania zaspokojenia od członków jej zarządu na podstawie art. 299 KSH.” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 2008 roku, sygn. akt III CSK 12/08). Tym samym,  jeżeli w chwili obecnej istnieją składniki majątkowe spółki pozwalające na zaspokojenie wierzyciela, to nie ma podstaw do przypisania odpowiedzialności członkom zarządu. Co więcej, z orzecznictwa wynika również, że jeżeli w toku postępowania egzekucyjnego istniały wierzytelności, o których wiedział organ egzekucyjny, a mimo tego ich nie wyegzekwował to również nie ma podstaw do przypisania odpowiedzialności: „Gdyby zatem okazało się, że postępowanie egzekucyjne prowadzone było w sposób niewłaściwy, czyli np. organ egzekucyjny dysponował informacjami o istniejącym majątku spółki i bezzasadnie nie podjął działań zmierzających do wyegzekwowania należności z tego majątku, nie byłoby możliwym orzeczenie o odpowiedzialności osoby trzeciej. Wówczas organ prowadzący postępowanie o orzeczenie odpowiedzialności członka zarządu, byłby zobowiązany do zainicjowania postępowania egzekucyjnego, w celu wyegzekwowania należności.” (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 20 lutego 2015 roku, sygn. akt III SA/Wa 1882/14 –sprawa dotyczy co prawda art. 116 ordynacji podatkowej, ale ze względu na zbliżony mechanizm odpowiedzialności według mnie można zapożyczyć stanowisko orzecznictwa w powyższej kwestii). Tym samym, jeżeli wykażemy, że w czasie prowadzenie egzekucji istniały składniki majątku, o których wiedział komornik i nich nie wyegzekwował, to zarzut również będzie skuteczny. Mniej korzystna jest sytuacja, gdy zostanie udowodnione, że wierzytelności co prawda istniały, jednak nie jest znany ich stan w chwili obecnej. Jak stwierdził Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 13 listopada 2013 roku, sygn. akt VI ACa 584/13: „Decydujące znaczenie dla oceny zasadności powództwa z art. 299 KSH ma stan majątkowy spółki - dłużnika istniejący w chwili zamknięcia rozprawy (art. 316 KPC)”. Oznacza to w praktyce, że nawet wobec skonkretyzowanych i wierzytelności Sąd może przejść obojętnie, jeżeli nie przedstawiają one realnej wartości w chwili zamknięcia rozprawy. 

Rozpatrując przedmiotową kwestię, podkreślenia wymaga, iż choć nie jest to intuicyjne, również sytuacja, gdy przez zaniechanie wierzyciela i nie wszczęcie postępowania egzekucyjnego we właściwym czasie, wyegzekwowanie wierzytelności nie było możliwe, to powyższe również stanowi przykład niewykazania bezskuteczności egzekucji: „W wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 2007 r. (V CSK 315/07, LEX nr 381109) przyjęto, że jeżeli wierzyciel doprowadza przez zaniechanie - gdy tą drogą mógł skutecznie uzyskać zaspokojenie swoich roszczeń - do bezskuteczności egzekucji, to należy uznać, że nie wykazał on, iż egzekucja przeciwko spółce okazała się bezskuteczna. W podobnym tonie wypowiedział się SN w wyrokach z 12 października 2011 r. (II CSK 95/11, Biul. SN 2011, nr 12, poz. 10-11) oraz 16 listopada 2011 r. (V CSK 515/10, LEX nr 1108523).” (A. Kidyba, Komentarz aktualizowany do art.299 Kodeksu spółek handlowych, stan prawny na 30 czerwca 2017 roku). 

Tomasz Duda 

środa, 28 marca 2018

Wystąpienie z powództwem przeciwko członkowi zarządu przed wszczęciem / zakończeniem postępowania egzekucyjnego, dowody bezskuteczności egzekucji wobec spółki

Z lektury art. 299 k.s.h. wynika, iż wykazanie bezskuteczności egzekucji jest warunkiem sine qua non uwzględnienie roszczenia przeciwko członkowi zarządu spółki kapitałowej. Bez spełnienia tej przesłanki powództwo podlega oddaleniu, zaś powód zostanie obciążony kosztami postępowania. W doktrynie i orzecznictwie powszechnym jest pogląd, że najbardziej reprezentatywnym dowodem na okoliczność bezskuteczności egzekucji jest postanowienie o jej umorzeniu ze względu na bezskuteczność. Jeżeli egzekucja trwa krótko i spółka nie dysponuje majątkiem to nie ma większego problemu i wierzyciel może czekać na ostateczne postanowienie. Są jednak przypadki, gdy z innych okoliczności wynika, ze spółka nie posiada majątku, bądź egzekucja przeciąga się i wierzyciel narusza się na zarzut przedawnienia, bądź kilkuletnią przewłokę, która oddala wizję jego zaspokojenia. W tym wypadku korzystnym jest szukanie dowodu na okoliczność bezskuteczności egzekucji na innej podstawie.

Analizując w tym zakresie poglądy judykatury i doktryny, w komentarzu A. Kidyby natknąłem się na klarowny wykaz dowodów bezskuteczności egzekucji, którymi kierować się wierzyciel przy wytaczaniu powództwa, a i członek zarządu przy formułowaniu zarzutów:
Przykładowymi dowodami bezskuteczności egzekucji mogą być w szczególności:
1)  postanowienie o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości z tego powodu, że majątek dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania lub wystarcza jedynie na zaspokojenie tych kosztów (art. 13 ust. 1 pr. up.);
2)  postanowienie o umorzeniu postępowania upadłościowego z tego powodu, że majątek dłużnika nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania (art. 361 ust. 1 pkt 1 pr. up.);
3)  stwierdzenie, że egzekucja na podstawie kodeksu postępowania cywilnego lub ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, wszczęta przeciwko spółce co do całego jej majątku na wniosek osoby dochodzącej roszczenia od członków zarządu lub na wniosek innego podmiotu, nie dała rezultatu;
4) postanowienie komornika o umorzeniu postępowania - art. 824 § 1 pkt 3 k.p.c. (tak również SN w wyroku z dnia 10 lutego 2011 r., IV CSK 335/10, Biul. SN 2011, nr 4, s. 10; zob. również wyrok SA w Katowicach z dnia 21 marca 2017 r., V ACa 542/16, LEX nr 2272071, w którym podkreślono, że postanowienie komornika jest dokumentem urzędowym, a zatem jeśli skarżący twierdzi, że zawarte w nim oświadczenia organu egzekucyjnego nie są zgodne z rzeczywistością, to winien tę okoliczność udowodnić; innymi słowy skarżący winien był wykazać, że postępowanie egzekucyjne nie było bezskuteczne z tego powodu, że nie zostało skierowane do takich składników majątkowych spółki, które umożliwiłaby wierzycielowi zaspokojenie przysługującej mu wierzytelności);
5)  wynik zobowiązania spółki do wyjawienia majątku w trybie art. 913 i n. k.p.c. przed wszczęciem egzekucji lub w toku egzekucji prowadzonej przeciwko spółce na wniosek osoby dochodzącej roszczenia od członków zarządu lub na wniosek innej osoby;
6)  sprawozdanie finansowe spółki, wskazujące na to, że majątek spółki nie wystarcza na pokrycie wierzytelności przysługującej osobie dochodzącej roszczenia od członków zarządu;
7)  wykaz majątku spółki obejmujący składniki, z których mogłaby być przeprowadzona egzekucja, wraz z ich wyceną, z której będzie wynikało, iż należność wierzyciela nie znajdzie w drodze egzekucji pełnego zaspokojenia;
8)  odpis pełny z rejestru przedsiębiorców KRS (ewentualnie stosowne zaświadczenie wydane przez Centralą Informację), wskazujący, że spółka utraciła byt prawny i nie funkcjonuje w obrocie (por. wyrok SN z dnia 13 grudnia 2006 r., II CSK 300/06, Glosa 2007, nr 4, poz. 10);
9)  a także wszelkie inne dowody wskazujące, że w danej sytuacji nie jest realne uzyskanie zaspokojenia przez wierzyciela z pozostałego jeszcze majątku spółki”.  (A. Kidyba, Komentarz aktualizowany do art.299 Kodeksu spółek handlowych, LEX, stan prawny na dzień 30 czerwca 2017 roku). Przy tym wskazany katalog w żadnym razie nie jest zamknięty, zaś wierzyciele wszelkimi sposobami może wykazać, iż egzekucja skierowana przeciwko spółce okaże się bezskuteczna.

Przedstawiony pogląd jest o tyle daleko idący, że nawet, jeżeli wszczęto postępowanie egzekucyjne, bądź trwa postępowanie upadłościowe, wierzyciel może wystąpić z roszczeniem wobec członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (wyroku Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 2015 roku, sygn. akt II CSK 402/14). Za przykład można wskazać sytuację, gdy w toku postępowania egzekucyjnego okazuje się, że jedynym składnikiem majątkowym spółki jest nieruchomość, zaś suma wierzytelności hipotecznych, bądź suma wierzytelności zgłoszonych w postępowaniach egzekucyjnych wobec spółki już na pierwszy rzut oka rażąco przekracza wartość nieruchomości. Co więcej, nawet, jeżeli postępowanie egzekucyjne nie zostało wszczęte, wierzyciele do wykazania bezskuteczności egzekucji może informacje o innych toczących się postępowaniach egzekucyjnych wobec spółki i ich bezskuteczności. 

Przy okazji omawianego tematu należy wskazać również, iż wierzyciel narazi się na przegraną w ewentualnym procesie, jeżeli dysponował tytułem egzekucyjnym przeciwko spółce, ale zwlekał z wszczęciem egzekucji. Zdaniem Sadu Najwyższego stanowi to niewykazanie bezskuteczności egzekucji, zaś w mojej ocenie jest to również przykład nadużycia prawa przez powoda (por. wyrok Sadu Najwyższego z dnia 24 czerwca 2004 roku, sygn. akt III CK 107/03). 

Kwitując przedmiotowy pogląd należy przywołać wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2003 roku, sygn. akt V CKN 416/01, gdzie stwierdzono, iż: Ustalenie przewidzianej w art. 298 § 1 KH (art. 299 § 1 KSH) przesłanki bezskuteczności egzekucji może nastąpić na podstawie każdego dowodu, z którego wynika, że spółka nie ma majątku pozwalającego na zaspokojenie wierzyciela pozywającego członków zarządu. Powyższy brak precyzyjności daje wierzycielowi szerokie pole do wykazania, iż z majątku spółki nie zdoła się zaspokoić. Otwarcie takiej możliwości działa również na niekorzyść powoda w procesie, tj. jeżeli nie wykaże on, iż w danym terminie wiedział o bezskuteczności egzekucji, zaś pozwany członek zarządu podniesienie i udowodni tą okoliczność, zaniechanie powoda z pewnością negatywnie odbije się na zasadności jego roszczenia, jeżeli równocześnie wystąpią podstawy do uwzględnienia zarzutu przedawniania.

Niniejszy temat prezentuje dwie dyspozycje do działania dla powoda i pozwanego w procesie prowadzonym na podstawie art. 299 k.s.h. Obie strony winny poszukiwać dowodów na okoliczność bezskuteczności egzekucji. Wierzyciel, nie czekając na wydanie postanowienia przez komornika sądowego, winien wytoczyć pozew przeciwko członkowi zarządu dysponując innymi dowodami na tą okoliczność, zaś pozwany członek zarządu winien wykorzystywać jego zaniechania i zmierzać do ustalenia jak najwcześniejszego terminu przedawniania roszczenia, a następnie podnosić zarzut przedawnienia.

Pozdrawiam

poniedziałek, 26 lutego 2018

Przedawnienie roszczenia przeciwko członkowi zarządu spółki z o.o. z art. 299 k.s.h., jak bronić się w procesie zarzutem przedawniania

W niniejszym temacie rozważę kwestię obrony członka zarządu za pomocą zarzutu przedawnienia Generalnie, pozwanemu w procesie toczącym się na podstawie art. 299 k.s.h. powinno zależeć na wykazaniu dwóch kwestii:
1. Możliwie najkrótszego okresu przedawnienia roszczenia;
2. Możliwie najwcześniejszego momentu rozpoczęcia biegu terminu przedawnienia.
Korelacja właściwego wykazania powyższych przesłanek stwarza duże prawdopodobieństwo, udowodnienia, że roszczenie powoda jest przedawnione.




1. Długość okresu przedawnienia

W odniesieniu do niniejszej kwestii pozycja członka zarządu jest zdecydowanie uprzywilejowana. Już samo podniesienie w odpowiedzi na pozew suchego zarzutu o treści „roszczenie powoda jest przedawnione” obliguje Sąd do zbadania powyższej kwestii i wypowiedzenie się w orzeczeniu w kontekście jego zasadności. Sąd nie bada przedawnienia roszczenia z urzędu (na szczęście), jednak zobowiązany jest odnieść się do tej kwestii, jeżeli zarzut zostanie podniesiony. Na zarzut pozwanego to powód zaprzecza, że roszczenie nie jest przedawnione i wskazuje konkretną argumentację. 
Choć wystarczy samo podniesienie zarzutu przedawnienia, będzie miał on zdecydowanie większą merytoryczną wartość jeżeli zostanie właściwie uargumentowany. Pozwany winien więc wskazać przede wszystkim, jaka jego zdaniem jest długość okresu przedawnienia, który znajduje zastosowanie w przedmiotowej sprawie. W POŚCIE dotyczącym rozpatrywania zarzutu przedawnienia z perspektywy powoda zasygnalizowałem, iż istnieją rozbieżności, szczególnie w doktrynie, dotyczące czasu trwania wskazanego okresu. Pozwany po raz kolejny znajduje się na uprzywilejowanej pozycji, gdyż w judykaturze zakorzenił się odszkodowawczy charakter odpowiedzialności z art. 299 k.s.h. i co za tym idzie, trzyletni termin przedawnienia z art. 4421 k.c. Przedstawię tu choćby orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku: „Odpowiedzialność z art. 299 KSH jest odpowiedzialnością odszkodowawczą ex delicto. Konsekwencją tego stanowiska jest przyjęcie, że podstawą prawną dla rozstrzygania kwestii przedawnienia roszczeń z tego tytułu jest art. 4421 KC, a co za tym idzie poddanie tego roszczenia trzyletniemu terminowi przedawnienia.” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 11 sierpnia 2016 roku, sygn. akt I ACa 233/16). Pogląd jasny, prosty i klarowny, przerzucający na Powoda konieczność wykazania, iż roszczenie nie podlega ww. terminowi.
Jeżeli zaś powodem jest podmiot profesjonalnie zajmujący się dochodzeniem wierzytelności, pozwany może również podnieść argument, iż nawet gdyby Sąd uznał przedawnienie na zasadach ogólnych, to roszczenie wynika z prowadzenia działalności gospodarczej i na podstawie art. 118 k. c. podlega trzyletniemu terminowi przedawnienia.


2. Początek biegu okresu przedawnienia

Często zdarza się jednak, że strony nie prowadza sporu w przedmiocie długości okresu przedawnienia, gdyż powód szybko skierował sprawę do Sądu. Pozwanemu pozostaje wtedy polemika z ustaleniem początku biegu przedawnienia, która wymaga od niego więcej zaangażowania. W statystycznej sprawie z art. 299 k.s.h powód przekłada z pozwem postanowienie o umorzeniu postępowania egzekucyjnego, który dostatecznie wykazuje moment dowiedzenia się o szkodzie i rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia. Dopiero to pozwany może kwestionował wskazaną okoliczność i obalić domniemanie wynikając z tego dokumentu. Jego działania powinny być ukierunkowane na udowodnienie faktu, iż powód już na długo przed wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowanie egzekucyjnego wiedział, że egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna. W przedmiocie ustalania początku biegu terminu przedawniania szerzej wypowiadałem się w jednym z poprzednich POSTÓW. Niemniej jednak podpowiem, iż pozwany powinien dokonać retrospekcji dokumentacji i skupić się jakimkolwiek dowodzie wykazującym, iż powód powinien wiedzieć o złej sytuacji finansowej spółki. W szczególności ma to zasadnicze znaczenie, jeżeli powód po wydaniu tytułu egzekucyjnego wobec spółki zwlekał z wszczęciem postępowania egzekucyjnego. Przykładem mogą być informacje udzielane przez komornika o stanie egzekucji, informacje wynikające z Monitora Sądowego i Gospodarczego oraz znajdujące się w aktach rejestrowych spółki. Z doświadczenia wiem, iż kwerenda dokumentacji rejestrowej i akt egzekucyjnych może nawet w bardzo oczywistej sprawie dostarczyć bardzo interesujących i nieoczywistych informacji oraz argumentów dla pozwanego. 

Na zakończenie wypada wspomnieć, iż zarzut przedawniania jako dotyczący prawa materialnego nie może być uznany jako spóźniony w rozumieniu przepisów k.p.c. i można powoływać się na niego nawet przed Sądem II instancji. Szerzej na ten temat wypowiada się np Sąd Okręgowy w Łodzi w wyroku z dnia 13 października 2016 roku, sygn. akt II Ca 883/16.


Pozdrawiam
Tomasz Duda